...ostatnio: na przepisy kuchenne i intrygujące lektury
| < Maj 2012 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Zakładki:
Bawię na last.fm jako:
Blog wg szablonu:
Ciekawe blogi i strony www:
O Bogu, wierze i Kościele:

Gorąco zachęcam do lektury:


A jeśli do mnie, to:
wszystkie_koty_czarne_w_nocy[w]gazeta.pl

sobota, 19 maja 2012

Przed ostateczną decyzją o (raczej jednak nie-)wybraniu się dzisiejszej nocy do muzeum, przypomnę sobie film, po którym miałam w tym tygodniu coś jakby koszmary - może należało się wczuć wcześniej w klimat oglądając "Bulwar zachodzącego słońca" z 1950 roku, jak sugerują w książeczce towarzyszącej DVD? Po drugie, warto chyba było poważnie potraktować inne ostrzeżenie zawarte w publikacji - otóż że reżyser "Londyńskiego bulwaru" (2010), William Monahan, specjalizuje się w tzw. męskim kinie... A reklamujący obraz wątek romansowy?

Po kolei:

Czołówka - tytuł itp. Mitchell (Colin Farrell) leży na więziennej pryczy. Strażnik przypomina mu, że czas wybyć. Bohater zabiera rzeczy do papierowej torby i wychodzi. Czeka na niego kumpel po fachu... Podobnie jak niegdyś starszy kasiarz Kwinto, Mitch zamierza po odsiadce prowadzić uczciwe życie. Co najwyżej, dla odzyskania zadołowanej kasy i pewnego ważkiego rekwizytu, włamuje się do skrytki po te własne rzeczy. Zaś już w drodze na wieczorną imprezę powitalną ratuje z opresji pewną nieostrożną młodą damę, która proponuje polecić go do pracy u znanej koleżanki (Keira Knightley). "Erotyzm wisi w powietrzu" (jak śpiewano w audycji "60 minut na godzinę"), także za sprawą specyficznej siostry głównego bohatera, o którą on stara się, jak sam mówi, troszczyć. Szybko pojawiają się kolejne osoby, mniej lub bardziej nachalnie usiłujące wkręcić kolegę w różne lewe inicjatywy. Ten dystansuje się do nie pasujących mu pomysłów. Na jego twarzy często gości ironiczny uśmieszek a pięści pracują energicznie jedynie w miarę potrzeby. Jednak, od pewnego momentu wydaje się nie mieć już wyboru - w ruch idzie broń ostra, nie tylko biała...

Przyznam, że gdzieś w połowie filmu przestałam nadążać. Działo się coraz bardziej wulgarnie (k... itp. co drugie słowo w polskich napisach przynajmniej) i krwawo. Powinnam była chyba od początku notować okoliczności pojawiania się kolejnych postaci, a później ich wyraźnie ostatecznego pożegnania - po zwykłym obejrzeniu pozostało mi tylko mgliste wrażenie wysokiej śmiertelności w przedstawionym środowisku. Zakończenie budzi (niektórych wkurza - uwaga zdradzają więcej;), jakby ktoś się za bardzo podochocił przynajmniej: jesteś człowiekiem, tzn. miewasz czasem ludzkie odruchy, to się gangsterką nie paraj - taki jakby morał dla chłopców, mam nadzieję? Co wrażliwsze dziewczynki nie muszą nawet na zakończenie czekać, by wczuć się w niewiele bardziej godną pozazdroszczenia sytuację sławnej aktorki. Randkowicze-kinomaniacy mieli szansę na udany wieczór, o ile morałów nie przekazano w zbyt nachalny sposób, co trudno mi oceniać, bo chyba nie mieszczę się w grupie docelowej. Ogólnie, większa część zdarzeń - szczególnie do połowy trwania seansu oraz następujące po krwawej jatce ostatnie minuty - mogła wydać się prawdopodobna a jednak interesująca. (Czyli może warto było, choćby i za cenę dziwnych snów potem?)

Muzyka dobra - współczesny odpowiednik znanego z "Rejsu" inżyniera mógłby się cieszyć,  że słynnych piosenek sporo. Rzetelności przedstawienia realiów londyńskich nie mam podstaw recenzować, ale bywa chwalona.

środa, 25 kwietnia 2012

Regularnie ostatnio przypominam sobie sytuacje, w których postąpiłam źle wobec różnych kobiet. Czy teraz na pewno zachowałabym się rozważniej i uczciwiej? Czy mogę jakoś uczynić zadość złu? Czy poniosłam już karę, czy dopiero mnie to czeka? Jako egoistka, chciałabym przede wszystkim złagodzić karę, albo przynajmniej poprawić się na tyle moralnie, by uznać że uczciwość najważniejsza i jak długo mam tendencje do przedkładania własnej wygody nad sprawiedliwość, tak długo nie zdobędę kwalifikacji...

Ten przykład jeszcze wpiszę, bo to w sumie sprawa na tyle świeża, że lepiej dokładnie przytoczyć...

12:42, wszystkie_koty_czarne_w_nocy , prowizorka
Link Dodaj komentarz »
piątek, 13 kwietnia 2012

Obrazki z dnia niedawno minionego: coś ładnego oraz zapowiedź zbieractwa zdrowiu służącego.

1) Kwitnie Hippeastrum. Owszem, słyszałam jakoby zimą lubiły zakwitać, ale i tak się cieszymy, bo w zeszłym roku ledwie liście wypuścił, a w poprzednich latach kwiat wyrosły z tej cebuli był mniej okazały:

 Hippeastrum

2) Przed szczepieniem wścieklizny należy ponoć wyplenić ewentualnie pasożytujące na kocie robale. Jeśli jednak uda się wykazać nieobecność takowych, zwierzę odrobaczania uniknie. Wymagana jest zatem zbiórka kału obu kotów z trzech kolejnych dni. Może obędzie się bez etykietowania słoików tym razem; trzeba je tylko będzie dyskretnie zamaskować w lodówce, aby co wrażliwsze osoby nie zaprzestały korzystania z niej na czas zbiórki:

 Leśne smaki

00:05, wszystkie_koty_czarne_w_nocy , obrazki
Link Komentarze (4) »
środa, 21 marca 2012

"Okoliczności, które powodują oddzielne ujawnianie..." itp.

Z powodu niehigienicznego wczoraj, mało użytecznam dzisiaj.

13:52, wszystkie_koty_czarne_w_nocy , prowizorka
Link Dodaj komentarz »
środa, 14 marca 2012

...zdrowotnie przynajmniej: TSH wynosiło 2,62 (czyli nie przesadzam z hormonami i, tym bardziej wraz z zaleceniem od dr endykronolog  na piśmie aby między 0,8 a 2,5 było, powinnam "zasłużyć" na receptę od lekarki pierwszego kontaktu na dawkę przyjmowaną obecnie), a metabolit 25(OH) witaminy D3: całe 18 ng/ml (zatem jest szansa na nieobrażenie lekarki - wynik świadczy o raczej regularnej suplementacji, zwłaszcza że uczciwie, na 4 dni przed badaniem odstawiłam nie tylko samą D ale i Centrum - a i nic dziwnego, że się zdrowiej niż rok temu czuję, kiedy to miałam nie widziany przez nią nigdy wcześniej poziom poniżej 4 ng/ml, a tylko trochę wściekła i zdziebko nieprzytomna bywałam, więc bez przesady;). Tak czy siak, od zeszłego roku, w miesiącach wiosennych i letnich grzecznie wystawiam cielsko na słońce, aby być bliżej normy :-)

Polecany przez jedną ze znajomych Anny Black tekst m.in. o znaczeniu witaminy D3 dla ogólnego stanu zdrowia, celem wyjaśnienia.

Tagi: D3
21:40, wszystkie_koty_czarne_w_nocy , tu i teraz
Link Komentarze (4) »
niedziela, 04 marca 2012

W piątek smażyłam jakieś mniej typowe placki drożdżowe z dwóch rodzajów mąki. Niestety, zostawiłam ciasto do wyrastania na maksymalny sugerowany w przepisie czas - zaczęło już opadać, co pewnie miało wpływ na smak, ale przynajmniej ćwiczenie ze smażenia.

W rezultacie, na środową pizzę, piątkowe placki i dzisiejsze - z okazji powrotu rodziców z podróży - racuchy z jabłkami poszedł w sumie cały kilogram mąki pszennej luksusowej; ale zostało mi jakieś 70 g drożdży, a na opakowaniu mąki owsianej przepis na... (jeśli wykonam, to opiszę); chociaż drożdże można sobie zawsze wypić zalane wrzątkiem i doprawione mlekiem...;)

Od tzw. pierwszego wejrzenia, przekonał mnie przepis Yvette na racuchy.

Działając wedle tak precyzyjnej instrukcji, dałam radę bez większych trudności, może tylko jabłka wybrałam za duże 3 - ciasta za mało nie było, bo nawet jakieś 520 g mąki, trochę więcej niż połowa stugramowej kostki drożdży i w sumie prawie pół litra mleka, bo jajko małe, cukru brązowego ale 3 czubate łyżki, a i tak jakby więcej jabłek (łyżka octu jabłkowego na dno miski, do której je kroiłam obrane, aby nie czerniały - prawie jak spirytus - mama twierdziła, że wyrób końcowy nie za tłusty, uff:) niż ciasta. Ze składników w podanej ilości udało się usmażyć racuchy widoczne na zdjęciu poniżej plus siedem sztuk zjedzonych wcześniej.

 Racuchy z jabłkami

23:55, wszystkie_koty_czarne_w_nocy , żarełko
Link Komentarze (4) »
czwartek, 01 marca 2012

Taka niby krótka powieść, a sporo się dzieje! :) Zgadzam się z opinią niejakiej Chouette, ale wyróżniłabym nawet trzy etapy:

Karnawał (Podejścia I-IV);

Post (Odsłona II);

Przebudzenie do życia (Rozdziały 1.-7.);)

Bohaterka poszukuje. Decyzje podejmuje szybko. Na szczęście, czasem ją ktoś powstrzyma przed rezygnacją z obiecującego związku np. Podoba mi się bardzo jej talent do zjednywania sobie przypadkowo spotkanych ludzi. Dzieki temu, poznajemy wraz z nią historie kilku osób znajdujących się na zupełnie innym etapie życia, przypominające jak wiele nagle może się zmienić. Tym samym, niby głupio żądać od losu rozstrzygnięć ze wszech miar dla nas pozytywnych, ale czy należy dać zaraz za wygraną?

Czytając, czasem uśmiechałam się jak to faktycznie najczęściej sprzeczamy się z innymi ludźmi o sprawy błahe. Bywa, że się nam jakiś sposób postępowania w związku nie sprawdzi i w relację z inną osobą, nawet bardziej godną zaufania, wchodzimy znacznie ostrożniej. A kiedy nareszcie się dwoje bohaterów dogada, że im obojgu zależy, że chcą być razem, nagle pojawia się...

Lektura gorąco polecana: Anna Katarzyna Bartuszek, Z widokiem na Mont Blanc, Radwan, Tolkmicko 2012, stron 184.

20:52, wszystkie_koty_czarne_w_nocy , odsyłacze
Link Komentarze (4) »
środa, 29 lutego 2012

Z okazji pt. obiad wg własnego widzimisię, planowałam upiec pierwszą w życiu pizzę. Było sporo ziemniaków, więc poszukałam w sieci przepisu na pizzę z ziemniakami. Na takie hasło, znalazł się m.in. http://pychotka.pl/przepisy-kulinarne/pizza/pizza-z-ziemniakami.html

Zmieniłam tylko kilka drobnostek, na jedną rzecz przy układaniu farszu nie zwróciłam niestety wystarczającej uwagi i zaczęłam piec niepotrzebnie od góry też, ale i tak danie wypadło smacznie i sycąco. Niniejszym dziękuję zatem pani Renacie Duszy za polecenie dobrej potrawy na zimę, dostarczającej sporo zdrowych węglowodanów złożonych :)

Odnośnie wykonania:

1) Podane 300 g mąki (na luksusowej - typ 550 - wskazano, że idealna do drożdżowego, więc luksusowej), łyżeczka soli, 8 łyżek oleju, 125 ml mleka, 50 g drożdży i 1 jajko łatwo wymieszać w misce (jeśli się za bardzo klei - bo może łyżki oleju za pełne np. -  po oprószeniu mąką i zagnieceniu, powstaje elastyczna kula, o czym wspomina Liska, w jej przepisie na mniejszą pizzę) i zostawić w cieple pod pokrywką na czas przygotowania farszu; po wyrośnięciu, starczy w sam raz na blachę do piekarnika.

2) Boczku może być spokojnie więcej niż 10 dag (miałam 13, a i tak na 75 dag kiszonej kapusty nie za tłusto); poza cebulą dałam jeszcze czosnek, a z przypraw: 1 cm papryczki chili (zamiast podanej ostrej papryki w proszku), wskazane 2 łyżeczki majeranku ale i łyżeczkę kminku - usmażyło się.

3) Ziemniaki (4 sztuki) następnym razem utrę (plasterki ciachnęte trochę grubiej były twardawe w środku); na to kapusta i śmietana; posypałam trochę kawałeczkami papryki i oliwek oraz znów majerankiem i kminkiem i wstawiłam na 30 minut do (rozgrzanego do 200 stopni) piekarnika z nawiewem - powinno być pieczenie tylko od dołu, ale z wiatrakiem raczej też, ze względu na grubą warstwę farszu (możliwe też, że starczyło by jakieś 6o dag kapusty?).

Przez pieczenie z początku także od góry, mało efektowny wierzch - ilustacja:

 Pizza z ziemniakami i kiszoną kapustą

Po przekrojeniu:

 Kawałek pizzy z ziemniakami i kapustą

22:28, wszystkie_koty_czarne_w_nocy , żarełko
Link Komentarze (6) »
niedziela, 26 lutego 2012

Zwyżywszy puste miejsce po zielonej na sklepowej półce, a aby była w niedzielę inna surówka niż w sobotę i piątek (z kiszonej kapusty), nabyłam jednak tackę czerwonej cykorii, celem pokrojenia dziś i zmieszania ze składnikami takimi jak do zielonej. Smakowo nie czuję różnicy, może trochę jeszcze łagodniejsza niż kiedy z zieloną:

- umyć i pokroić liście z 250g (3 małych) czerwonych cykorii,

- umyć i pokroić dymkę (cebulę i szczypior),

- umyć, obrać i pokroić małą pomarańczę,

- umyć i zetrzeć na tarce (może być ze skórką) średnie jabłko,

- skropić (po jabłku, aby nie czerniało) octem jabłkowym,

- posypać suszoną bazylią,

- dolać oliwy z oliwek (lub oleju słonecznikowego) i zamieszać;

-> pasuje np. do mięsa niby po chińsku (czy w innym słodko-kwaśnym sosie) i z ryżem.

 Surówka z czerwonej cykorii

Zdrowego wieczoru! :-)

17:56, wszystkie_koty_czarne_w_nocy , żarełko
Link Dodaj komentarz »
piątek, 24 lutego 2012

Mogłabym napisać, jaki miałam wkurzający sen (zeszłej nocy) a jak mi go mama rozsądnie wyjaśniła - że nawet zmarli już się za mnie biorą, żebym się wzięła naprawiła - i jak się potem starałam robiąc zakupy, żeby chłamu nie nabyć, bo jeśli śniącym się nieżyjącym a raczej miłym ludziom jakość prowiantu przeszkadzała, to co dopiero żywi powiedzą na czerwoną cykorię np.; ale już późno. Dobranoc :)

A w charakterze kołysanki polecam: Liane Foly - "Doucement"

22:35, wszystkie_koty_czarne_w_nocy , prowizorka
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 15